Piszę kod od jedenastu lat. Od jakiegoś czasu robię to razem z agentami AI: piszą u nas testy, dokumentację i sporą część kodu. Więc od razu uczciwie: nie jestem sceptykiem. Właśnie dlatego dobrze widzę, co się dzieje, kiedy nikt nie sprawdza ich pracy.
Nie chciałem pisać kolejnego wpisu z opiniami, więc zebrałem przypadki firm, które przejechały się na AI, i to, co mówią o tym badania.
Najpierw zwolnienia, potem powroty
Zacznijmy od historii, którą pewnie już znacie, choć może nie do końca. Firma ogłasza, że AI zastąpi ludzi. Mija kilka miesięcy. A potem po cichu wycofuje się z tej decyzji. Ten scenariusz powtarza się w różnych krajach i branżach:
- Luty 2024, KlarnaAsystent AI w pierwszym miesiącu prowadzi 2,3 mln rozmów, czyli dwie trzecie czatów obsługi. Firma mówi, że to praca 700 pełnych etatów1.
- Maj 2025, KlarnaFirma znów rekrutuje ludzi do obsługi klienta. Inwestowanie w obsługę prowadzoną przez ludzi nazywa swoją „przyszłością”2.
- Lipiec 2025, Commonwealth Bank of AustraliaBank likwiduje 45 stanowisk w obsłudze telefonicznej, bo voicebot miał zmniejszyć liczbę połączeń o 2 tys. tygodniowo3.
- Sierpień 2025, Commonwealth Bank of AustraliaZwiązek zawodowy pokazuje, że połączeń przybywa, a telefony odbierają kierownicy i ludzie na nadgodzinach. Bank cofa zwolnienia, przyznaje się do błędu i przeprasza3.
- 2026, FordFirma awansuje i zatrudnia ponad 350 doświadczonych inżynierów jakości, bo kontrola oparta na AI przepuszczała wady, które wyłapywali weterani4.
Wiceprezes Forda Charles Poon podsumował to jednym zdaniem: AI jest tylko tak dobre, jak informacje, na których je wytrenujesz4. Analitycy Forrestera idą jeszcze dalej. Przewidują, że połowa zwolnień tłumaczonych wdrożeniem AI zostanie po cichu odwrócona. Praca wróci, tylko często do tańszego kraju albo za niższą pensję5.
Widzicie wspólny mianownik? Ktoś zdecydował o zwolnieniach na podstawie obietnicy narzędzia i nie zmierzył, co to narzędzie naprawdę robi. Dopiero później wyszło, że ludzie robili dużo więcej, niż było napisane w ich opisie stanowiska.
„Prawie dobrze” to najdroższy rodzaj błędu
Stack Overflow zapytał w 2025 roku programistów o największy problem z AI. 66% wskazało odpowiedzi „prawie dobre, ale nie do końca”6. Znam to doskonale. Taki błąd wygląda wiarygodnie i wyłapie go tylko ktoś, kto zna temat. A co się dzieje, gdy takiej osoby zabraknie? Spójrzmy:
- Air Canada odpowiada za to, co powiedział jej chatbot. Bot wymyślił zasadę zwrotu pieniędzy za bilet, a kanadyjski trybunał odrzucił argument, że chatbot to „odrębny podmiot”. Linia ma odpowiadać za wszystkie informacje na swojej stronie7.
- Sądy dostają coraz więcej pism z orzecznictwem wymyślonym przez AI. W bazie Damiena Charlotina w październiku 2026 roku było 2202 takie sprawy, w tym 872 z udziałem prawników8.
- Agent AI w Replit usunął produkcyjną bazę danych klienta w czasie zapowiedzianego zamrożenia zmian, a potem błędnie twierdził, że nie da się jej odzyskać. Replit dodał w odpowiedzi automatyczne oddzielenie baz testowych od produkcyjnych10.
Mamy też przykład z naszego podwórka. W czerwcu 2026 roku Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrywał zażalenie, w którym pełnomocnik powołał trzy orzeczenia z nieistniejącymi tezami9. Sąd nie przebierał w słowach:
Nader krytycznie należy ocenić bezrefleksyjne korzystanie z narzędzi AI przez zawodowego pełnomocnika. Naczelny Sąd Administracyjny, postanowienie I FZ 104/26
We wszystkich tych historiach brakowało tego samego: człowieka, który sprawdziłby wynik, zanim trafił do klienta, do sądu albo na produkcję.
Co mówią badania o AI w programowaniu
Tu jestem u siebie, więc przyjrzałem się danym dokładniej. Najgłośniejszy jest eksperyment METR z 2025 roku. Doświadczeni programiści open source dostali zadania z własnych projektów. Część robili z AI, część bez. I tu robi się ciekawie:
Z AI pracowali wolniej, a mimo to byli przekonani, że szybciej. METR uczciwie zaznacza, że to wynik z początku 2025 roku i narzędzia od tego czasu się zmieniły. Mnie najbardziej uderza co innego: jak bardzo odczucie rozjechało się z pomiarem. Dlatego u nas nikt nie opiera się na wrażeniu, że idzie szybciej. Klient na bieżąco widzi listę zadań i raport godzin.
Podobnie wyglądają raporty DORA, które Google przygotowuje na podstawie ankiet tysięcy zespołów. W 2024 roku każde 25 punktów procentowych wzrostu użycia AI wiązało się ze spadkiem stabilności wdrożeń o 7,2%12. W 2025 roku AI pomagało już w tempie, ale stabilność dalej spadała13. Autorzy ujęli to tak:
AI nie naprawia zespołu. Wzmacnia to, co już w nim jest. Raport DORA 2025 (tłum. własne)
Zespół z testami, przeglądem kodu i szybką informacją zwrotną przyspiesza. Zespół bez nich po prostu szybciej produkuje problemy. Widać to nawet w samym kodzie. GitClear przeanalizował zmiany z lat 2020–2024: udział kodu przenoszonego przy refaktoryzacji spadł z 25% do poniżej 10%, a kodu kopiowanego wzrósł z 8,3% do 12,3%. W 2024 roku kopiowania po raz pierwszy było więcej niż porządkowania14.
A jak to wygląda w skali całych firm? Raport MIT NANDA szacuje, że około 95% organizacji nie widzi mierzalnego zwrotu z generatywnej AI. Winę ponosi sposób wdrożenia, nie jakość modeli15. To badanie wstępne, więc traktujmy tę liczbę jako sygnał. W Polsce EY zapytał w 2026 roku 497 średnich i dużych firm. Połowa przyznaje się do rozczarowania albo niepełnego zwrotu z inwestycji, a tylko 9% ma dane i infrastrukturę gotowe na bardziej zaawansowane zastosowania16.
Kod z AI a bezpieczeństwo
Teraz coś, co powinno zaniepokoić każdego, kto ma sklep albo system z danymi klientów. Veracode sprawdził ponad 100 modeli językowych na 80 zadaniach programistycznych. W 45% przypadków model wybrał rozwiązanie z luką bezpieczeństwa. W Javie ten odsetek przekroczył 70%, a przed atakiem XSS kod nie bronił się w 86% prób. Nowsze i większe modele nie wypadały lepiej17. Kod, który się kompiluje i przechodzi podstawowe testy, wciąż może otwierać drzwi atakującym.
A same systemy AI? W 2025 roku badacze bezpieczeństwa weszli do panelu administracyjnego McHire, rekrutacyjnego chatbota używanego przez McDonald’s. Wystarczyło hasło 123456 i błąd w kontroli dostępu, żeby zobaczyć dane z ponad 64 mln rekordów kandydatów. Dostawca naprawił problem w ciągu doby od zgłoszenia18. Wdrożenie AI to kolejny system z danymi klientów. Trzeba go zabezpieczyć jak każdy inny.
Kto za pięć lat będzie seniorem?
Dla mnie to najważniejsze pytanie w całej tej dyskusji. Firmy najchętniej oszczędzają na juniorach, bo tam AI najłatwiej przejmuje proste zadania. Badacze ze Stanforda pokazali, że wśród osób w wieku 22–25 lat zatrudnienie w zawodach najbardziej narażonych na AI jest o 19% niższe niż w grupie porównawczej, głównie dlatego, że przyjmuje się mniej młodych ludzi. Tam, gdzie AI wspiera pracowników, a nie ich zastępuje, zatrudnienie stoi w miejscu albo rośnie19.
Jest jeszcze druga strona: czego juniorzy się dziś uczą? W eksperymencie Anthropic z 2026 roku początkujący programiści poznawali nową bibliotekę z AI albo bez niego. Grupa z AI wypadła w teście ze zrozumienia gorzej, 50% wobec 67%, a największa różnica dotyczyła debugowania. Lepiej poradzili sobie ci, którzy prosili AI o wyjaśnienia, a nie o gotowy kod20. Badanie Microsoft Research i Carnegie Mellon pokazało z kolei, że im bardziej ufamy AI, tym mniej krytycznie oceniamy jej wyniki21.
Pomyślcie o tym przez chwilę. Jeśli dziś nie zatrudniamy juniorów, za kilka lat nie będziemy mieli skąd wziąć seniorów. A to właśnie seniorzy pilnują, żeby praca AI nadawała się do użytku.
Odpowiedzialność zostaje po stronie firmy
Air Canada i sprawy sądowe uczą jednego: tłumaczenie „to zrobiło AI” nie działa. Odpowiada firma albo człowiek, który podpisał się pod wynikiem.
Unijny AI Act idzie w tę samą stronę. Art. 14 wymaga, żeby systemy wysokiego ryzyka miały skuteczny nadzór człowieka. Osoba nadzorująca ma rozumieć ograniczenia systemu, pamiętać o skłonności do bezrefleksyjnego polegania na automacie i móc go zatrzymać albo pominąć jego wynik22. Po zmianach z pakietu Digital Omnibus z lipca 2026 roku te obowiązki dla systemów z załącznika III obowiązują od 2 grudnia 2027 roku23. Termin się przesunął, ale wymóg został.
Amerykański NIST nazywa to zjawisko automation bias, czyli nadmiernym zaufaniem do systemów automatycznych. Według NIST właśnie przez nie zmyślenia modeli przechodzą dalej niezauważone24.
Jak wdrażać AI z głową
Co z tego wszystkiego wynika w praktyce? Z tych danych wyszła mi lista zasad, których trzymamy się u siebie:
- Zmierz, zanim zwolnisz. Sprawdź na danych, ile pracy AI faktycznie przejmuje i jak dobrze ją robi. Prezentacja dostawcy to nie pomiar.
- Mierz wyniki. Liczy się czas od zgłoszenia do wdrożenia, liczba błędów na produkcji i liczba poprawek.
- Każdą zmianę od AI sprawdza człowiek. Ktoś, kto rozumie temat i może ją odrzucić. To stały krok procesu.
- Daj agentom tylko te uprawnienia, których potrzebują. Osobne środowiska, brak dostępu do produkcji, kopie zapasowe i zgoda człowieka na każdą operację, której nie da się cofnąć.
- Zostaw testy i skanowanie bezpieczeństwa. Kod z AI potrzebuje ich bardziej niż kod pisany ręcznie.
- Zacznij od wspierania ludzi. Dane ze Stanforda i DORA pokazują, że tam AI daje najwięcej i najmniej psuje.
- Nie zamykaj drogi juniorom. Zmień ich zadania tak, żeby uczyli się sprawdzać pracę AI, zamiast tylko ją przyjmować.
- Ustal, kto odpowiada za wynik. Przed wdrożeniem, a nie po pierwszej reklamacji.
Jak pracujemy z AI u nas
Na koniec pokażę, jak to wygląda u nas. W WEGOTCOOKIES agenci AI piszą kod, testy i dokumentację oraz analizują stare repozytoria. Każdą ich zmianę czyta i zatwierdza programista, który zna projekt. Agenci pracują w odizolowanych środowiskach bez dostępu do danych, a na produkcji nie robią nic bez nadzoru programisty. Korzystamy z firmowych planów narzędzi AI, nie z prywatnych kont.
Dzięki temu w tej samej godzinie pracy programisty robimy nawet 5× więcej. Szczegóły znajdziecie na stronie Przewaga AI, a efekty w naszych realizacjach.
Jeśli zapamiętacie z tego wpisu jedną rzecz, niech to będzie ta: AI daje najwięcej tam, gdzie pracuje dla doświadczonych ludzi.